Ojro 2k12 zaczyna się już za niecałą dobę. A skoro mistrzostwa odbędą się w niecałej połowie w Polsce, kraju absurdów, to i bez absurdów nie mogło się obejść.
Nie ma w naszym kraju osoby, która słyszała o wszystkich dziwnych sprawach związanych z Ojro. Po prostu nie może być. Z prostej przyczyny – żeby to wszystko ogarnąć, trzeba by rzucić pracę, nie jeść, nie spać i, tyle ich jest. Gdybym poszperał przez jakiś czas w Internecie, to znalazłbym takich aburdów i ze sto. Ale święto jest, ładna pogoda, komu by się chciało? Na pewno nie takiemu leniowi, jak ja. Dlatego zastanowiłem się przez kilka minut i w swojej głowie wynalazłem ich akurat dziesięć, choć bardzo możliwe, że coś pominąłem lub o czymś zapomniałem, a ich kolejność też jest przypadkowa.
Powołania Franka Smudy
Nasz selekcjoner swoimi wyborami na pewno sobie nie pomagał. Dziura w obronie? Po co brać najlepszego w Ekstraklasie Żewłakowa czy świetnie radzącego sobie we Włoszech Glika? W rezultacie tak naprawdę mamy w kadrze dwóch nominalnych stoperów - Perquisa i nieopierzonego Kamińskiego. Oprócz nich są dwaj prawi obrońcy, którzy oczywiście na swojej pozycji nie pograją, bo Piszczka nie wygryzą - Wojtkowiak i Wasilewski. W pierwszym składzie obok Francuza z polskim paszportem będzie grał ten ostatni. Jako defensywny pomocnik jedzie Adam Matuszczyk, który twierdzi, że miał ciężki sezon. No tak, bo rozegranie dziewięciu spotkań w Bundeslidze i aż ośmiu w 2. Bundeslidze (gdzie przeszedł po to, by częściej grać), w dużej części w niepełnym wymiarze czasowym, to rzeczywiście wyczyn. Nic to, że pominięty został Ariel Borysiuk, który również zmienił klub w połowie sezonu (Legię na Kaiserslautern), ale dlatego, że chciał, a nie dlatego, że musiał i regularnie w nim występował. W ataku mamy za to Sobiecha, który nos poza ławkę rezerwowych wyścibia incydentalnie i Pawła Brożka, który w ostatnich miesiącach murawy dotyka co najwyżej podczas treningów. Oczywiście Arkadiusz Piech, który został wybrany nalepszym piłkarzem tego sezonu w Ekstraklasie, nie został nawet sprawdzony podczas zgrupowania. Lepiej było wziąć Michahahahała Kuchahaharczyka z Legii, a ten oczywiście ostatecznej selekcji nie przeszedł.
Brzmi to jak scenariusz przyszłej klęski, ale paradoksalnie Smuda dysponuje najmocniejszą kadrą ze wszystkich selekcjonerów w XXI wieku. Oprócz lewej obrony jest albo nieźle, albo wspaniale. Wspomniany „Wasyl” przesunięty na środek obrony gra bardzo dobrze, przed nim biegają dwaj solidni defensywni pomocnicy (Murawski i Polański) i niezły rozgrywający, a przede wszystkim świetnie wykonujący stałe fragmenty gry Obraniak, skrzydła są obsadzone przez coraz jaśniej gwiazdę świecącą (Błaszczykowski) oraz gwiazdę wschodzącą (Rybus), naszego kapitana na prawej flance wspiera najlepszy na swojej pozycji w Bundeslidze Piszczek, akcje wykańcza ogólnie najlepszy w niemieckiej ekstraklasie Lewandowski, a między słupkami fruwa piekielknie utalentowany Szczęsny. Módlmy się tylko o zdrowie piłkarzy, bo dobrych rezerwowych można policzyć na palcach jednej dłoni. Smuda to jednak urodzony farciarz, dlatego jestem dziwnie spokojny, że choćby nie wiem jak starał się wszystko spieprzyć, to sukces osiągnie. Wyjdziemy z grupy
Mapy
Mówi się, że w Polsce system edukacji jest przestarzały, bo dzieci w szkołach dostają zbyt wiele wiedzy elementarnej, a są za mało wyspecjalizowane. Cóż, może to i niemała wada, ale jak widać po poniższych mapach, u nas nastolatki lepiej znają się na geografii niż w UEFA czy BBC.
W reprezentacji rozmawiamy... po angielsku
Przynajmniej według Sebastiana Boenischa, który nie tak dawno powiedział: Kiedy do nas dołączą [Perquis i Obraniak], będziemy komunikować się po angielsku, bo ja z kolei nie znam francuskiego. Przecież wszyscy w naszej kadrze znają angielski i wydaje mi się, że w tym języku będziemy się porozumiewać na boisku. Tak że drogi kibicu, jeśli masz to szczęście (czyli bilet na mecz), a chciałbyś usłyszeć jak rozmawiają ze sobą podczas gry nasi reprezentacji POLSKI, czym prędzej zacznij naukę angielskiego!
Później jednak Boenisch powiedział: Zauważyłem, jak niesamowicie ważne jest w Polsce i jak dużo uwagi poświęca się temu, że śpiewam polski hymn i nie mówię po niemiecku w reprezentacji. Dojście do tego błyskotliwego wniosku, że w reprezentacji POLSKI wypadałoby mówić po POLSKU zajęło mu prawie dwa tygodnie. Brawo! Jeśli tak szybko będzie myślał na boisku, to na pewno zostanie gwiazdą turnieju!
Dużo folkloru
A nawet za dużo. Zaczęło się od wyboru piosenki „Koko Euro Spoko” na hymn kibiców reprezentacji. Wyniki konkursu ogłoszono na istnym festynie, więc można powiedzieć, że numer świetnie wpisał się w atmosferę. Wtedy również Franiu ogłosił powołania na turniej. No cóż, jaka piosenka, taka kadra, można rzec. Później powstało za to komiczne zamieszanie wokół tego hitu, kłótnie o prawa autorskie, itd. Babcie z Jarzębiny nie wystąpią też przed meczem otwarcia na żywo, już PZPN się o to postarał, znalazł sobie odpowiedni punkt w regulaminie i zaproszenia nie wysłał. Cóż, nie jest tajemnicą, że w Związku dżentelmeni nie pracują, ale czy powinniśmy się szczególnie akurat takiej decyzji czepiać? Koniec końców piosenka zostanie tylko puszczona z głośników.
Na Ukrainie za to postanowili, że wyniki meczów w Kijowie będzie typowała... świnia. Widocznie nasi sąsiedzi nie chcieli być gorsi i... udało im się. No to 1:0 dla nich.
Kraków gości Ojro
Co prawda żaden mecz turnieju w stolicy Małopolski nie zostanie rozegrany, ale za to postanowili tam zamieszkać Włosi, Anglicy i Holendrzy, nawet mimo tego, że tylko ci pierwsi zagrają w Polsce. Każda z reprezentacji otworzyła po jednym ze swoich treningów dla publiczności. Bilety były za darmo, a że taka okazja na zobaczenie największych gwiazd futbolu zdarza się rzadko to zainteresowanie wejściówkami przerosło oczekiwania. A także umiejętności organizatorów. Ludzie, żeby dostać bilet, stali w kolejkach po kilka godzin, niektórzy przyszli już noc wcześniej wyposażeni w koce, kanapki i termosy pełne herbaty. Nikt nad takim tłumem nie potrafił zapanować, zaczęły się kłótnie i spory, interweniować musiała policja, która w pewnym momencie zajęła się również… wydawaniem wejściówek.
Nie wszyscy bilety kupili po to, żeby na zajęcia wejść. Wiele z nich zostało… zaoferowanych do sprzedaży. Cóż, Polacy to w końcu chyba najbardziej przedsiębiorczy naród świata. Jak się na treningu Holendrów okazało, bilety trafiły też w niepowołane ręce. Banda idiotów na trybunach postanowiła wydać kilka dźwięków na poziomie swojego IQ – to znaczy zaczęła udawać (?) małpy, co miało w ich mniemaniu obrazić czarnoskórych zawodników reprezentacji. No to BBC będzie miało używanie…
Jesteś zasłużonym piłkarzem? Co z tego, biletów nie dostaniesz
Najbardziej utytułowany bramkarz w historii Polski (m.in. brązowy medal MŚ i Puchar Europy) – Józef Młynarczyk – powiedział w jednym z wywiadów, że mecze Ojro zobaczy w telewizji. Legenda naszej piłki nie dostała ani jednego (!) zaproszenia na mecze, nie odezwał się do niej nikt z całego PZPN! Zresztą nie tylko do niego. Sprawę postanowił zbadać portal Weszło! i, jak się okazało, działacze byli za bardzo zajęci bankietami, wywiadami, zjazdami i głosowaniami, żeby wykonać telefon do takich piłkarzy, jak Gorgoń, Lubański, Dziekanowski czy Kupcewicz. Jeśli ktoś bardzo chciał, to dostał możliwość kupienia sobie biletu. Cóż za miłosierdzie ze strony naszych kochanych działaczy! A Związek miał do dyspozycji ponad 14 tysięcy wejściówek. Nie udało się znaleźć kilkudziesięciu, żeby uhonorować najbardziej zasłużonych ludzi polskiej piłki, a z wieloma z nich zawsze weri hepi prezes Lato grał przecież na boisku. No cóż, to było jednak tak dawno, że akurat prezesa nie podejrzewam o to, żeby to pamiętał.
Piłkoszał
Wchodzę do sklepu. Patrzę, a tam wszystko biało-czerwone. Nieważne, jaka to sieć, praktycznie wszystkie zmieniły barwy na takie same. Jeśli nie widać loga, to trudno rozpoznać, czy jesteśmy w Tesco, w Realu czy w Biedronce. Kolory naszej flagi są na wszystkim – od piwa, przez pasztet, po papier toaletowy. A teraz apel do kobiet. Jeśli chcecie sprawić swojemu mężczyźnie przyjemność, a zarazem być trendy – kupcie biało-czerwoną bieliznę. Jeśli natomiast jesteście samotni, ale macie psa, to kupcie dla niego napój bezalkoholowy albo smycz w narodowych barwach – będziecie rządzić w parkach podczas spacerów ze swoim pupilem. Jest też opcja dla kibiców Polski i Holandii, 2 w 1!:
Jak Czarnecki Ojro bojkotował
Zdarzyło się na początku maja, że politycy, którzy pewnie nie wiedzą co to spalony i od zdania których w przypadku organizacji turnieju piłkarskiego zależy akurat najmniej, zaczęli nawoływać do bojkotu Ojro z powodu warunków, w jakich więziona jest Julia Tymoszenko. Do apelu w końcu przyłączył się też prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Problem w tym, że europoseł partii, Ryszard Czarnecki, kilka godzin wcześniej na swoim blogu… ostro skrytykował ten bojkot. Sprzeciwianie się Prezesowi to grzech wagi najcięższej, a tu taka wpadka. Cóż, wszystko rozeszło się jakoś po kościach, ale zapewnie pan Ryszard musiał się gęsto tłumaczyć.
Banda pseudoznawców
Przed Ojro piłkarsko uaktywniło się mnóstwo dziennikarzy, którzy na co dzień z futbolem nie mają wiele wspólnego. I tak, piłkarze narzekali na pytania w stylu: Jak się Panu spało?, TVN podawał, że Franciszek Smuda zdobył z Lechem mistrzostwo Polski, a Jan Tomaszewski był porównywany do naszych farbowanych lisów, bo kiedyś... grał w zagranicznych klubach. I tak dalej, i tak dalej, można by napisać litanię. No cóż, dla niektórych piłka klubowa a reprezentacyjna to to samo, w ogóle futbol to prosta i prymitywna gra, a piłkarzowi-głupkowi można zadać każde idiotyczne pytanie. Ciekawe ilu z tych dziennikarzy potrafiłoby chociaż wytłumaczyć, na czym polega spalony?
Feel like at home
Zostając w klimatach polinglish – I don’t feel tradin to this password (nie czuję pociągu do tego hasła). Rząd wydał zapewne niemałe pieniądze podatników na kampanię reklamową i jak to często bywa… skompromitował się. Ministra Mucha powiedziała, że hasło to było konsultowane z native speakerami i jest zrozumiałe. To jak – złapali kilku chavów, dali im na piwo i spytali czy tak będzie w porządku? Sprawa jest prosta – tak się nie mówi i już. A teraz to wisi – na pocztach, na konferencjach prasowych, na stadionach, na budynkach i Bóg wie, gdzie jeszcze. Wisi i razi w oczy.